Kącik
Zaproszenie do Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej PDF Drukuj Email

Zaproszenie do Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej.

Wydawałoby się, iż placówka taka, jak poradnia jest już powszechnie znana w lokalnym środowisku. Znane są jej zasady działania, cele, jakie sobie stawia i pomoc, jaką oferuje.

Zmiany społeczne w naszym kraju, szeroki dostęp do informacji, teoretycznie winien pomagać ludziom w przezwyciężaniu oporów i szukaniu pomocy u specjalistów, takich jak psycholog, logopeda, pedagog. Jak pokazuje praktyka nie zawsze udaje się przełamać stereotypy związane z pomocą, jaką oferuje poradnia.

Mimo działań edukacyjnych i informacyjnych prowadzonych przez pracowników poradni, w niektórych środowiskach ciągle pokutuje jeszcze pogląd, iż do psychologa dzieci idą za karę, bo źle się uczą, czy zachowują; po skierowanie do szkoły specjalnej, po opinię o dysleksji.

Nadal u niektórych rodziców i dzieci jest to powód do wstydu. Rodzice mają obawy, że zostaną ocenieni negatywnie – jako ci, którzy nie radzą sobie z wychowaniem, czy też niezbyt dobrze wywiązują się z funkcji opiekuńczych. Dzieci boją się, że będą oceniane, krytykowane, że skoro idą do poradni to są gorsze od rówieśników.

Taka wizja poradni czasami zniechęca do korzystania z oferowanej przez nas pomocy. Zdarza się, że zarówno rodzice, jak i dzieci traktują tę wizytę jako wymuszoną, np. przez nauczyciela, który obserwując problemy ucznia kieruje go do psychologa. Przychodzą więc pod presją, niechętnie, z silnym oporem albo nie zgłaszają się na umówione wizyty.

Dlatego zależy nam bardzo, aby rodzice i dzieci mieli przekonanie, iż spotkają w poradni ludzi, którzy oferują im pomoc i wsparcie. Że psycholog, czy pedagog to nie ktoś, kto będzie ich oceniał w kategoriach „dobry – zły”, a doradca, który postara się zdiagnozować problem i zaproponuje odpowiednią formę pomocy..

Rodzice powinni być świadomi, iż każda wizyta jest ich wyborem, nie przymusem. To oni są opiekunami dzieci i mają decydujący głos w sprawie ich losów. To Wy rodzice musicie wyrazić zgodę na badanie dziecka. To od Was zależy, czy będziecie respektować zalecenia, czy przyjmiecie oferowaną pomoc.

Rodzice – pamiętajcie, że w Poradni nic nie stanie się wbrew waszej woli, czy ze szkodą dla dziecka. Zawsze, jeśli jesteście o tym przekonani – możecie odmówić badań, nie zgodzić się z naszymi propozycjami, natomiast naszym zadaniem jest przekonać Was do współpracy i współdziałania.

Bardzo pomocni są w tym nauczyciele, wychowawcy. Porozmawiajcie z nimi, co Was niepokoi, w czym Wy upatrujecie problem, czy i dlaczego widzicie potrzebę skierowania dziecka na badanie. Nauczyciele, wychowawcy w miarę możliwości spróbują oswoić Was i dziecko, przygotować na tę wizytę, aby lęk był mniejszy.

Następny problem to kiedy zgłaszać się po pomoc. Czy wtedy, gdy dziecko ma już duże kłopoty w nauce, kiedy dopuści się nagannego czynu?, gdy występują już u niego silne zaburzenia nerwicowe ?

Oczywiście optymalna byłaby sytuacja, w której rodzice bacznie obserwując rozwój swojego dziecka reagują natychmiast, gdy coś ich niepokoi, ponieważ najważniejsza jest profilaktyka.

Już w wieku przedszkolnym a nawet wcześniej można zauważyć nieprawidłowości w rozwoju. Często takie uwagi zgłaszają rodzicom nauczyciele przedszkoli. Obserwując dzieci w różnych sytuacjach, w grupie rówieśniczej dostrzegają takie aspekty rozwoju dziecka, których mogą nie zauważyć rodzice. Mając doświadczenie mogą rodzicom zwrócić uwagę na to, co ich niepokoi i mogą zasugerować wizytę u specjalisty w celu rozwiania wątpliwości lub uzyskania rady – jak pracować z dzieckiem, by maksymalnie wykorzystać jego potencjał. Pomoc zapewniona wcześnie jest najbardziej efektywna. Dziecko ma szansę – właściwie prowadzone – wyrównać deficyty i prawidłowo funkcjonować w dalszym życiu.

Na przykład dzieci z wadami wymowy, deficytami w sferze percepcji wzrokowej czy słuchowej, małą sprawnością ruchową, gdyby objęte były wcześnie specjalistyczną pomocą być może nie miałyby problemów z nauką w szkole (np. dyslektycy) a również nie doszłoby do wtórnych zaburzeń emocjonalnych i społecznych (nerwicy szkolnej, wagarów, izolacji od rówieśników, agresji itp.) u takich dzieci.

Poradnia psychologiczno-pedagogiczna oferuje pomoc dzieciom od 3 roku życia do momentu ukończenia edukacji szkolnej.

Oferta poradni obejmuje zarówno diagnozę jak i szeroki wachlarz działań postdiagnostycznych.

Spektrum problemów, z jakimi możecie Państwo zgłaszać się do poradni jest szerokie: od problemów z nauką, poprzez zaburzenia rozwojowe, zaburzenia emocjonalne np. ADHD, zaburzenia zachowania przez problemy okresu dojrzewania, problemy adaptacyjne, konflikty w rodzinie itd.

W poradni czekają na Państwa profesjonaliści, którzy zawsze chętnie służą pomocą i wsparciem. Czy warto korzystać z ich usług? Odpowiedzcie Państwo sami.

Natura obdarzyła człowieka olbrzymimi możliwościami rozwoju. Dajmy szansę dzieciom, by mogły w optymalny sposób wykorzystać swoje możliwości i osiągnąć sukces jakkolwiek by go definiować.

Opr. Iwona Natkaniec – psycholog

Źródło: http://www.poradnia.sosnowiec.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=18

 
Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna – cel i zadania PDF Drukuj Email

Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna – cel i zadania.

Zadania poradni

Jesteśmy po to, by rozumieć, wspierać i pomagać.
Zapewniamy poszanowanie praw człowieka, z uwzględnieniem prawa do indywidualnego rozwoju, akceptację, dyskrecję, atmosferę bezpieczeństwa.
Misja poradni oparta jest o cel nadrzędny, jakim jest dobro klienta poradni.

Do zadań poradni należą :

  • Wspomaganie wczesnego rozwoju dzieci.
  • Diagnoza zaburzeń rozwoju.
  • Terapia zaburzeń rozwojowych i zachowań dysfunkcyjnych.
  • Udzielanie pomocy dzieciom i młodzieży niepełnosprawnym lub z dysfunkcjami rozwojowymi.
  • Udzielanie pomocy dzieciom i młodzieży z wybitnymi uzdolnieniami
  • Pomoc uczniom w dokonywaniu wyboru kierunku dalszego kształcenia, zawodu   i planowania kariery zawodowej,
  • Nauka i rozwijanie umiejętności negocjacyjnego rozwiązywania problemów i konfliktów oraz innych umiejętności z zakresu komunikacji społecznej.
  • Profilaktyka uzależnień i innych problemów dzieci i młodzieży - udzielanie pomocy psychologiczno-pedagogicznej dzieciom i młodzieży z grup ryzyka i w sytuacjach traumatycznych.
  • Prowadzenie edukacji prozdrowotnej wśród uczniów, rodziców i nauczycieli.
  • Pomoc rodzicom i nauczycielom w diagnozowaniu i rozwijaniu potencjalnych możliwości oraz mocnych stron uczniów.
  • Wspomaganie wychowawczej i edukacyjnej funkcji rodziny.
  • Udzielanie wsparcia pedagogom i psychologom szkolnym w rejonie działania.
  • Wspomaganie wychowawczej i edukacyjnej funkcji szkoły.

Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna w Bolesławcu jest placówką publiczną, która udziela pomocy psychologicznej, pedagogicznej, logopedycznej dzieciom, rodzicom, nauczycielom.

Celem naszego działania jest wspieranie wszechstronnego rozwoju dzieci i młodzieży, wspieranie rodziców, opiekunów i nauczycieli w rozwiązywaniu trudności wychowawczych i dydaktycznych. Współpracujemy także z najbliższymi środowiskami lokalnymi (organizacje pozarządowe, samorządy gminy).

Pod opieką Poradni znajdują się dzieci od urodzenia do 6 roku życia nie uczęszczające do placówek ( objęte wczesnym wspomaganiem rozwoju) oraz dzieci uczęszczające do przedszkoli, szkół podstwowych oraz młodzież szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych z miasta Bolesławca i terenu powiatu bolesławieckiego.

Zajmujemy się:

  • terapią zaburzeń rozwojowych i zachowań dysfunkcyjnych,
  • pomocą uczniom w dokonywaniu wyboru kierunku kształcenia, zawodu i planowaniu kariery zawodowej,
  • pomocą rodzicom i nauczycielom w diagnozowaniu i rozwijaniu potencjalnych możliwości oraz mocnych stron uczniów,
  • wspomaganiem wychowawczej i edukacyjnej funkcji rodziny,
  • wspomaganiem wychowawczej i edukacyjnej funkcji szkoły.


Swoje zadania realizujemy poprzez:

  • diagnozę,
  • terapię,
  • konsultacje i doradztwo,
  • działalność psychoedukacyjną i profilaktyczną,
  • interwencję w środowisku ucznia,
  • działalność informacyjną.


Poradnia zapewnia pomoc specjalistów w zakresie:

  • zaburzeń rozwojowych u małego dziecka
  • problemów emocjonalnych i wychowawczych
  • trudności edukacyjnych
  • problemów w czytaniu i pisaniu /dysleksja /
  • problemów rodzinnych
  • problemów szkolnych wynikających z niepełnosprawności i chorób
  • wyboru zawodu i kierunku studiów
  • problemów z zażywaniem przez dzieci i młodzież środków odurzających
  • wad wymowy
  • zaburzeń psychoseksualnych


Przy naszej poradni działa Zespół Orzekający, który wydaje:

  • Orzeczenia o potrzebie kształcenia specjalnego dla dzieci i młodzieży niepełnosprawnej, zagrożonej niedostosowaniem społecznym oraz niedostosowanej społecznie, wymagającej stosowania specjalnej organizacji nauki i metod pracy.
  • Orzeczenia o potrzebie indywidualnego obowiązkowego rocznegoprzygotowania przedszkolnego, zwanego dalej "indywidualnym przygotowaniem przedszkolnym", dla dzieci, których stan zdrowia uniemożliwia lub znacznie utrudnia uczęszczanie do przedszkola lub oddziału przedszkolnego zorganizowanego w szkole podstawowej.
  • Orzeczenia o potrzebie indywidualnego nauczania dla dzieci i młodzieży, których stan zdrowia uniemożliwia lub znacznie utrudnia uczęszczanie do szkoły.
  • Orzeczenia o potrzebie zajęć rewalidacyjno-wychowawczych dla dzieci i młodzieży upośledzonych umysłowo w stopniu głębokim
  • Opinie o wczesnym wspomaganiu rozwoju dziecka od chwili wykrycia niepełnosprawności do podjęcia nauki w szkole.

 

Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna
59-700 Bolesławiec
ul. Trankiewiczów 11
tel. 757322658
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

http://www.pppboleslawiec.pl/

 
Jak okiełznać złość? PDF Drukuj Email

Któż z nas nie zna sytuacji, w której nie udało się zapanować nad własną złością? Im jest ona silniejsza, tym mniej refleksyjne i przemyślane staje się nasze zachowanie. Pozwalając, by uczucia nas ponosiły, zwiększamy prawdopodobieństwo podjęcia działań, których potem możemy żałować np. nakrzyczymy na bliskich, wymierzymy klapsa dziecku, obrazimy lub zrobimy przykrość partnerowi. Takie zachowania bardzo negatywnie wpływają na relacje z najbliższymi. Złość często ma swoje źródło w narastającej w nas bezsilności. Rodzicom małych dzieci zazwyczaj nieobce są oba te przeżycia, zwłaszcza, gdy są zmęczeni, brakuje osoby, która by ich wspierała w codziennych trudach, a do tego dziecko wciąż nie przestaje płakać mimo ogromnych starań opiekunów, by się uspokoiło. Warto podjąć wszelkie działania, by nauczyć się panować nad własną złością, ponieważ umiejętność samokontroli pozwala ograniczyć krzywdzące dla innych zachowania.

Oto kilka wskazówek, które mogą być pomocne w zapanowaniu nad gniewem:

Ucz się rozpoznawać w sobie złość, to pierwszy ważny krok, by odzyskać samokontrolę. Staraj się nie doprowadzać do sytuacji, gdy złość staje się wściekłością czy wręcz furią. Im wcześniej uda Ci się ją rozpoznać w sobie, tym łatwiej będzie Ci nad nią zapanować -sygnały, które pojawiają się w Twoim ciele mogą być cennymi wskazówkami o tym, co przeżywasz.

Zatrzymaj się chwilę na tym, co czujesz. Nazwij swoje uczucie. Możesz też powiedzieć na głos np.: "jestem zła/ jestem zły".

Głęboko oddychaj. Bardzo powoli rób wdech i powoli wydech. Niech wciągane powietrze dociera aż do Twojego brzucha - powinien się unosić i opadać, podobnie jak klatka piersiowa.

Licz w myślach od 10 do 0. Możesz również utrudnić sobie zadanie np. liczyć parzyście od 100 do 0 (100, 98, 96... itd.). Im bardziej zaangażujesz swoją uwagę w tę czynność, tym lepszy będzie efekt, bo oprócz emocji do głosu zacznie w większym stopniu dochodzić również rozum.

Pomyśl o czymś miłym. Wyobraź sobie lub przypomnij sytuację, gdy czułaś/ czułeś się bezpiecznie, spokojnie, byłaś/ byłeś zrelaksowana/ zrelaksowany, szczęśliwa/ szczęśliwy. Może to być np. wspomnienie z wakacji, miły moment z kimś bliskim - coś, co już się wydarzyło lub jest marzeniem. Niech ta "ciepła myśl" oprócz obrazów, ma dźwięki, zapachy, kolory - przywołuj ją w trudnych chwilach, pomoże Ci odzyskać spokój.

Zaciśnij mocno pięści, aby zgromadziło się w nich całe Twoje napięcie, a potem mocno je strzepnij.

Kieruj do siebie w myślach uspokajające lub upominające komunikaty. Mogą być ogólne, odnoszące się do wszystkich sytuacji np. "spokojnie", 'uspokój się", "dam radę". Mogą zawierać konkretne instrukcje dla siebie np. "spokojnie - weź trzy głębokie wdechy", "opanuj się - pomyśl o wakacjach nad morzem". Mogą również być bardziej szczegółowe, odnoszące się do konkretnej sytuacji np. "zachowam spokój, przecież on nie robi mi tego na złość", "opanuj się, na pewno nie miał niczego złego na myśli".

Staraj się myśleć o konsekwencjach swojego działania. Gdy choć chwilę poświęcisz na pomyślenie o skutkach swojego wybuchu złości, zwiększysz prawdopodobieństwo powstrzymania się od destrukcyjnych zachowań.

Oceń "obszary ryzyka" i przygotuj się do trudnych sytuacji. Zastanów się, przeanalizuj: w jakich sytuacjach tracisz cierpliwość, zaczynasz oddawać się we władanie swoim emocjom? Niektórych sytuacji można uniknąć, inne można przewidzieć i przygotować się do nich. Jeśli wiesz, że tracisz nad sobą panowanie, gdy Twoje dziecko biega i nie słucha Twoich poleceń w trakcie zakupów w supermarkecie, zaplanuj swoje działania tak, by móc przeciwdziałać swojemu wybuchowi. Może uda się zostawić dziecko z kimś w domu na czas Twoich zakupów? Albo może jest ktoś, kto Ci pomoże -pójdzie z Tobą? Dla dziecka wszystko wokół jest interesujące, bardzo trudno jest mu powstrzymać się przed "poznawaniem" nowego otoczenia. Warto wcześniej ustalić z nim zasady współpracy- "idziesz obok mnie- jeśli się oddalisz będziesz jechać w wózku". Możesz też wciągnąć dziecko do współpracy - "produkty, które Ci podam będziesz wkładać do koszyka" lub zabrać ze sobą zabawkę, którą mogłoby się zająć Twoje dziecko siedząc w wózku - bywa, że dzieci czasem również nudzą się podczas wypraw po zakupy, zwłaszcza, gdy na nic im nie pozwalamy.

Mów o swoich uczuciach - pozwala to zmniejszyć odczuwane napięcie. Pomocny może być komunikat "ja...(nazwij swoje uczucie), kiedy ty...(nazwij konkretne zachowanie dziecka), ponieważ...(pokaż, jakie konsekwencje ma dla Ciebie to zachowanie)". Komunikat do biegającego po sklepie dziecka mógłby brzmieć: "Złości mnie, kiedy biegasz po sklepie, ponieważ nie mogę przez to robić zakupów".

Mów o swoich oczekiwaniach. Jasno ustalaj zasady. Czasem to pozwala uniknąć nerwowych sytuacji. Możesz użyć sformułowań: "oczekuję, że...", "chcę, żebyś...", "zależy mi na tym, żebyś...".

Pamiętaj o swoich potrzebach. Wychowywanie dzieci może być trudne i męczące. Dlatego warto dbać o własną kondycję psychiczną i fizyczną - dawać sobie prawo do odpoczynku, chwili relaksu, czasu "tylko dla siebie", kiedy możesz spotkać się z przyjaciółmi lub zrobić coś, co sprawia Ci przyjemność. To ważne, bo pozwala uniknąć przemęczenia, od którego już mały krok do frustracji, irytacji, uczucia przytłoczenia i bezsilności. Korzystaj z chwil, gdy Twoje dziecko śpi lub jest pod opieką innej osoby.

Doceniaj i nagradzaj siebie. Każdego dnia postaraj się dokończyć zdanie: "Mogę być z siebie dumna/dumny, bo...". Doceń nawet drobiazgi, to z nich składa się codzienne życie. Pokazuj sobie, jak dużo robisz, potrafisz, możesz, jak ogromny wpływ masz na to, co dzieje się w Twoim życiu. Niech nagrodą będzie choć jedna dziennie pochwała skierowana do siebie.

Kiedy czujesz, że zaraz wybuchniesz, wyjdź na chwilę z pokoju lub odsuń się i spróbuj uspokoić. Jeśli możesz, poproś kogoś, by Cię zastąpił w opiece nad dzieckiem. Jeśli nie ma nikogo, powiedz dziecku, dlaczego wychodzisz. Komunikat: "jestem okropnie zła/zły - muszę wyjść, żeby się uspokoić" da dziecku jasność, co się z Tobą dzieje. Pamiętaj, że dziecko ma prawo do wychowania bez jakiejkolwiek przemocy fizycznej i psychicznej!

Jeśli mimo wszelkich starań, nadal masz trudności w radzeniu sobie z własnymi emocjami, pamiętaj, że możesz się zwrócić o pomoc do specjalisty np. psychologa lub psychoterapeuty. Uświadomienie sobie własnych trudności i szukanie pomocy w poradzeniu sobie z nimi, to wyraz wielkiej mądrości i odpowiedzialności, zasługujący na szacunek. Na stronie www.dobryrodzic.fdn.pl umieszczona jest lista placówek zajmujących się pomocą rodzinom z małym dzieckiem.

Korzystaj ze wsparcia osób w Twoim otoczeniu. Spróbuj porozmawiać z kimś o swoich trudnościach - z partnerem, z innymi rodzicami, lekarzem, położną. Zarówno lekarz, który opiekuje się Tobą i Twoim dzieckiem, położna, jak i pracownicy socjalni, mogą wskazać Ci instytucje, gdzie znajdziesz wsparcie, wskazówki i rady. Możesz również skorzystać z oferty w ramach programu Dobry Rodzic - Dobry Start.

Autor: Aneta Kwaśny

Artykuł pochodzi z serwisu www.dobryrodzic.fdn.pl

 

 
Pochwały mają moc! PDF Drukuj Email


Pochwały i zachęty pomagają dziecku w kształtowaniu samooceny, dodają wiary we własne możliwości, pomagają lepiej radzić sobie z problemami, dają poczucie bezpieczeństwa. Koniecznie chwalmy nasze dzieci!
Wszyscy lubimy, kiedy ukochane, najbliższe osoby zwracają na nas uwagę. Uwielbiamy czuć się docenieni, zauważeni, kochani. Podobnie dzieci - bardzo potrzebują uwagi swoich rodziców i domagają się jej różnymi sposobami.
Zdarza się, że kiedy dziecko zachowuje się poprawnie, prawie nie zwracamy na nie uwagi. Myślimy "tak grzecznie się bawi, nie będę mu przeszkadzać". Zajmujemy się swoimi sprawami, a dopiero kiedy dziecko zaczyna "marudzić" albo staje się niegrzeczne, kierujemy na nie swoją uwagę. W ten sposób, zupełnie wbrew naszym intencjom, utrwalamy złe zachowanie dziecka! Dzieci reagują bowiem według zasady: "lepiej być skrzyczanym i pouczonym, niż ignorowanym". Dla dziecka taka sytuacja jest często niezrozumiała - rodzice poświęcają mu swoją uwagę tylko wtedy, kiedy "nabroi" lub zachowuje się nie tak, jak tego oczekiwano.
Aby odnosić sukcesy wychowawcze warto zatem nauczyć się dostrzegania pozytywnych zachowań u swojego dziecka. Wymaga to większego skupienia uwagi na jego zachowaniu i włożenia nieco wysiłku w zmianę dotychczasowego sposobu reagowania.
Wbrew powszechnym opiniom, dziecko często nagradzane i chwalone stara się być jeszcze lepsze! Z drugiej strony - dziecko stale krytykowane dochodzi do wniosku, że jego wysiłki i tak nie mają sensu, skoro rodzice okazują jedynie niezadowolenie.
Jak skutecznie chwalić dziecko?
Aby chwalenie było skuteczne:
1. Pochwały muszą być skierowane na konkretne zachowania, nie stosuj pochwał ogólnych,
2. Nagradzaj dziecko za dobre zachowanie,
3. Chwal każdy mały kroczek dziecka ku pożądanemu zachowaniu,
4. Próbuj "wyłapać" dobre zachowanie u dziecka i chwal je,
5. Pochwal dziecko kiedy zaprzestało negatywnego zachowania.
Chwaląc, pamiętaj:
1. Opisz, co widzisz - np. "Widzę misie poukładane na półce i klocki w pudełkach",
2. Opisz, co czujesz - np. "Przyjemnie jest wejść do twojego pokoju i zobaczyć porządek",
3. Podsumuj godne pochwały zachowanie dziecka - np. "Cieszę się, że potrafisz sam uporządkować swoje zabawki".
Pułapki i szanse dobrej pochwały:
• Gdy oceniamy zachowanie lub twórczość dziecka mówiąc "ładnie, ślicznie, pięknie" dziecko nie wie co tak naprawdę nam się podoba. Ważne, żeby nasza pochwała była opisowa i szczegółowa, a nie ogólna. Dzięki temu dziecko zobaczy, że jesteśmy naprawdę nim zainteresowani.
• Unikaj takiej pochwały, w której ukryte jest przypomnienie wcześniejszego niepowodzenia dziecka - np. "No widzisz - jak chcesz, to potrafisz",
• Rujnuje naszą pochwałę wyraz "ale" - np. "Cieszę się, że posprzątałeś swój pokój, ale szkoda, że ubrania nadal leżą na krześle",
• Lepiej unikać komunikatów "Jestem z ciebie taka dumna", powiedzmy raczej: "Możesz być z siebie dumny" - dziecko wtedy nabiera pewności siebie.

Literatura:


Faber A., Mazlish E. (2001), "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały jak słuchać żeby dzieci do nas mówiły”, Media Rodzina.
Gordon T. (1991), "Wychowanie bez porażek”, Instytut Wydawniczy PAX.
Sakowska J. (1999), "Szkoła dla rodziców i wychowawców”, Centrum Metodyczne Pomocy Psychologiczno-Pedagogicznej Ministerstwa Edukacji Narodowej.

Autorka: Marlena Trąbińska-Haduch
Artykuł pochodzi z sewisu www.dobryrodzic.fdn.pl

 
"Słowa ranią na całe życie!". Z doświadczeń terapeuty PDF Drukuj Email


Krzywdzenie emocjonalne jest niestety bardzo często występującą formą złego traktowania dziecka. Towarzyszy ono zawsze krzywdzeniu fizycznemu i seksualnemu. Bez specjalistycznych diagnoz wiemy, że cierpienie emocjonalne jest tłem wymiernych szkód fizycznych wyrządzanych dzieciom przez nieodpowiedzialnych czy wręcz patologicznych opiekunów. Doświadczenia osób pracujących z dziećmi i rodzinami wskazują jednak, że poniżające, ośmieszające, manipulujące traktowanie dzieci jest również powszechnie stosowanym narzędziem wychowawczym i sposobem komunikowania się w rodzinach.
Złe, obraźliwe, raniące słowa padają z ust rodziców jakby bezwiednie, mimochodem, bez ważenia ich znaczenia i bez refleksji nad ich skutkami. Czasami służą rozładowaniu rodzicielskiej złości, czasami niosą fałszywy przekaz wychowawczy, mający utrwalić w dziecku informację o jego nagannym zachowaniu czy postawie.
Repertuar raniących słów i zachowań zdaje się być niewyczerpany: ordynarne, obraźliwe, poniżające zwroty, ignorowanie, ośmieszanie, szantaż emocjonalny, warunkowanie miłości, izolacja od otoczenia, chłód w relacji i nieprzewidywalność reakcji, porównywanie i pomniejszanie znaczenia, nieszanowanie potrzeb i indywidualnych możliwości — to wciąż niepełna lista metod wpływania i sposobów kontaktowania się z dzieckiem.
Ofiarami przemocy emocjonalnej są dzieci wychowujące się w rodzinach, w których krzyk, ordynarny, prostacki język, brak szacunku do drugiego człowieka są stałym, utrwalonym sposobem codziennego funkcjonowania. To samo doświadczenie nie omija dzieci w rodzinach, w których słowa są dobierane starannie i celnie, upokorzenie jest wpisane w metodę wychowawczą, a chłód emocjonalny postrzegany jako cnota.
Bywa, że dzieci wykorzystywane seksualnie przez najbliższych sądzą, że tak dzieje się we wszystkich domach, ale na ogół przeczuwają, że to, czego doświadczają, nie jest w porządku. Bywa, że dzieci bite są przekonane, że na bicie zasługują, ale gdzieś na dnie budzi się w nich bunt i złość wobec dręczyciela. Dziecko, które słyszy, że jest kretynem powoli, niezauważalnie staje się tym kretynem. I nigdy nie pomyśli, że może być wspaniałe, jedyne, nadzwyczajne, że może być szczęściem, dumą i radością rodziców, że… jest w porządku.
Z czasem ten „kretyn” wrasta jak pasożyt, dolegliwy, nieusuwalny, rośnie wraz z dziec-kiem, a czasem wydaje się większy od swojego nosiciela. Jest jak niewidzialna pieczęć, która stygmatyzuje na całe życie, czyni życie niepełnym, mniej satysfakcjonującym, jakoś gorszym, podszytym lękiem. Lękiem, że starannie skrywana ułomność zostanie odkryta, że „kretyn” kolejny raz zatriumfuje.
Przemoc emocjonalna może zrujnować psychikę dziecka na całe życie, może być przy-czyną samobójstw, chorób psychosomatycznych, uzależnień, trudności w budowaniu relacji partnerskich i osiąganiu satysfakcji zawodowej.
W praktyce terapeutycznej profesjonalistów pomagających dzieciom krzywdzonym leczenie konsekwencji urazów psychicznych to wyzwanie nieczęsto zakończone sukcesem.
Mamie Wiktora nic w życiu nie wyszło. Kiedyś studiowała, ale przerwała po trzecim roku, bo nie znalazła w sobie pasji do ekonomii, a zaczynać czegoś nowego od początku nie chciała. Kiedyś miała narzeczonego, ale przed ślubem miłość wygasła i tylko Wiktor, jak zemsta losu, przypominał o nieudanym związku. To Wiktor zablokował jej drogę do innych szans, innych mężczyzn, innego życia. Mama Wiktora jest odpowiedzialna, pracuje, bierze dodatkowe zlecenia, odkłada coś na lokatę, no i wychowuje Wiktora. Wie, że za błędy się płaci i ponosi konsekwencje. I tak męczy się już dziesięć lat. To, że Wiktor przyszedł na świat, to oczywiście błąd jej młodości, nie sprawa dzieciaka, ale mógłby docenić poświęcenie matki, zrozumieć, jaka jest nieszczęśliwa, odwdzięczyć się, dać jakąś satysfakcję. Niestety Wiktor, jakby na przekór swojemu imieniu, jest obrazem klęski, a nie sukcesu. Od zawsze był trudny i złośliwy. Jako niemowlak stale bez powodu płakał, karmiony gryzł matkę w piersi — taka żmija z własnego łona. Do tej pory nie nauczył się załatwiać i sika w nocy do łóżka — „lejek, strażak” się go nazywało, ale brak mu ambicji i nic go nie zawstydza. Kiedyś w przedszkolu miał narysować portret mamy, to jakąś kozę z rogami namazał — złośliwy kretyn. Skąd w nim tyle złośliwości? —  mama chłopca ciągle zadawała sobie to pytanie. Teraz Wiktor budzi duży niepokój swojej mamy, chyba cofa się w rozwoju: jąka się jak go o coś najprostszego zapytać albo wywali te swoje oczy jak żaba i udaje, że nie rozumie.
Wiktor jest drobnym, pochmurnym dzieckiem. Usiadł przy stole, podpierając głowę obiema rękami. Niespecjalnie zainteresował go marynarski wystrój pokoju, skupił się na gładkiej powierzchni blatu i rytmicznym stukaniu piętą w podłogę. Nie chciał rozmawiać na żaden temat, nie interesowały go puzzle, album z samolotami, minigolf i miniperkusja. Cały czas trzymał swoją głowę jakby się bał, że ktoś mu ją zabierze. To nie było udane spotkanie. Później okazało się, że chłopiec był przekonany, że trafił do takiego specjalnego lekarza, który zajrzy mu do głowy, wybije z niej złośliwość i naleje rozumu. W wieku dziesięciu lat niby nie wierzy się w takie głupoty, ale głowy na wszelki wypadek pilnował. W ogóle Wiktor na wszelki wypadek był bardzo ostrożny w kontakcie, nie ufał dorosłym, bał się oceny, wycofywał z zadań, jeśli nie widział ustawicznej akceptacji. Widoczne były silne objawy wegetatywne: drżenie i pocenie dłoni, przyspieszony oddech, nerwowe przełykanie śliny. Chłopiec przy wykonywaniu niemal wszystkich zadań spodziewał się porażki, stale dopytywał, czy inni potrafią zrobić to lepiej. Po pewnym czasie, gdy poczuł się swobodniej i bezpieczniej spytał współczująco psychologa, czy bardzo się zmęczył z takim kretynem jak on. Wiktor nie miał wielu marzeń, nie chciał polecieć w kosmos, nie chciał komputera ani iPoda, chciał tylko, żeby mama go bardziej polubiła.
Mama Wiktora przyprowadziła go do Fundacji, bo chciała coś zmienić, czuła, że jest na granicy cierpliwości, że Wiktor ją drażni i męczy i jak ktoś z nim czegoś nie zrobi, to dłużej nie wytrzyma. Chciała go gdzieś wysłać, może do jakiegoś internatu albo szpitala.
Praca z matką skoncentrowała się przede wszystkim na pracy terapeutycznej dotyczącej jej własnych problemów. Na ówczesnym etapie nie była ona gotowa empatycznie reagować na swoje dziecko. Była tak skoncentrowana na swoich problemach, niskim poczuciu własnej wartości, niezadowoleniu z podejmowanych przez siebie decyzji i poczuciu krzywdy, że nie była w stanie zrozumieć i poczuć krzywdy dziecka. Niewskazane byłoby również zbyt natrętne uświadamianie matce, że jej postępowanie jest krzywdzeniem, przemocą wobec drugiego człowieka. Wzmacnianie poczucia winy tylko pogarsza sytuację i powiększa niechęć do obiektu krzywdzenia. Z różnych powodów więź matki z dzieckiem została zaburzona już na samym początku. Dalsze lata były tylko pogłębieniem tego zaburzenia.
W trakcie terapii własnej matka spotykała się również z terapeutą dziecka, otrzymywała od niego wskazówki wychowawcze dotyczące aktualnych problemów. Terapeuta dziecka starał się nie oceniać matki, nie stawiać jej zbyt rygorystycznych warunków. Pełnił raczej rolę życzliwego doradcy.
Mimo początkowo wątłych podstaw do pracy, po kilku miesiącach zaczęto obserwować wyraźną poprawę w relacjach matki z dzieckiem. Matka — pracując nad własną samooceną — zaakceptowała również wyobrażenie siebie jako wystarczająco dobrej matki, której dziecko nie istnieje po to, aby stwarzać problemy i dyskomfort. Nie jest kolejnym dowodem jej nieudanego życia. W trakcie spotkań terapeutycznych matka miała okazję nazwać i uwolnić złość do siebie, losu, otoczenia. Zmniejszyło to napięcie w relacjach z dzieckiem, a także odbarczyło je, jako dotychczasowego, jedynego odbiorcy frustracji matki.
Nie należy spodziewać się szybkich, spektakularnych efektownych zmian. Matka ma przekonanie, że dziecko jej nie lubi, a ono — doznając odrzucenia codziennym zachowaniem — potwierdza to. Oboje nie ufają sobie, są na siebie zamknięci, zbyt wiele oczekują we wzajemnych relacjach oraz oboje mają wyidealizowany obraz matki i dziecka. Obraz, który być może nigdy się nie spełni, a konfrontacja z rzeczywistością ciągle rozczarowuje.
Dorota ma siedemnaście lat i już prawie nie jest dzieckiem. Dorota przyszła do Fundacji zadać ważne dla siebie pytanie — czy ma po co żyć? Niełatwo bez ucieczki w banał na nie odpowiedzieć. Dorota oczekiwała konkretu, oczekiwała czegoś, co nadałoby sens jej istnieniu, bo w sobie i swoim dotychczasowym życiu tego sensu nie znalazła. Całe jej życie było zabieganiem o miłość rodziców; żeby zauważyli, pochwalili, powiedzieli „córeczko”. Ale czy takie nic jak Dorota można kochać? Czy zasługuje na to, by żyć jałowe krówsko, z którego nie ma pożytku, a do żarcia pierwsze, tępe krówsko, które zrobi karierę, piorąc cudze brudy i rozlazłe krówsko, którego żaden chłop nie zechce? Dorota była uczennicą handlówki, rodzice pracownikami instytutu naukowego i był jeszcze brat — udane dziecko, student uniwersytetu.
Psycholog Fundacji chciał zaprosić matkę dziewczyny na rozmowę, ta — wysłuchawszy kilku słów zaproszenia — rzuciła słuchawką. Dorota więcej nie przyszła. Za dwa miesiące kończyłaby osiemnaście lat, sąd rodzinny nie zdążył zareagować.
Niezwykle trudno jest zmierzyć szkody wyrządzone emocjonalnym krzywdzeniem. W obronie własnej godności, dla zachowania wyidealizowanego obrazu rodzicielskiej troski w życiu dorosłym zaprzeczamy doznawanym w dzieciństwie krzywdom, zniewagom i upokorzeniom. Bagatelizujemy i pomniejszamy odczuwany wówczas ból, wstyd i wściekłość. Aktualne niepowodzenia, straty, niewykorzystane szanse, niespełnione związki przyjmujemy jako należny nam „kretynom”, „gnojom”, „nieudacznikom”, zasłużony i jakże dobrze znany życiowy ekwipunek.


Jolanta Zmarzlik


terapeutka, dyrektor. ds. klinicznych Fundacji Dzieci Niczyje, członek kolegium redakcyjnego kwartalnika Dziecko Krzywdzone.


Artykuł pochodzi ze strony internetowej: http://fdn.pl/z-doswiadczen-terapeuty

 
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 następna > ostatnia >>

Strona 3 z 5